sobota, 21 marca 2015

Taka sobie panna

Panna Marzanna:)
O 16 w czwartek Mąż zakomunikował: na jutro trzeba zrobić Marzannę dla mniejszego do przedszkola.
A w domu nic co mogłoby się Marzannie przydać (ani bibuły, ani kulki na głowę), więc Kura pomyślała, pomyślała i wymyśliła. Poznajcie Marzannę mocno recyklingową:

Nasza urodnica ma:
  • trzon ze znalezionego pod blokiem patyka
  • kończyny górne z pałeczki do sushi
  • głowę ze starej skarpetki rajstopowej wypełnionej czymś wyciągniętym z podkładu do przewijania
  • ultra modną fryzurę z trawy (również znalezionej pod blokiem), przymocowaną do paska materiału przy pomocy maszyny do szycia, i przyklejoną magikiem do głowy
  • permanentny makijaż wykonany flamastrami
  • stylowe wdzianko ze starej poszwy
To jest prawdziwe coś z niczego:)